aktualności

Voo Voo – "7" melancholijne arcydzieło. 2017-03-12 09:35:25

Voo Voo –

Ta płyta jest wspaniałym zwieńczeniem ponad 30. letniej kariery Voo Voo. Grupa wypracowała przez ten czas charakterystyczny, niepodrabialny styl. Zaczynała od awangardowych odmian rocka by przez lata ewoluować w kierunku folku, bluesa, jazzu. „7” do końca nie mieści się w żadnej z tych kategorii. Wojciech Waglewski wraz z kolegami stworzył muzykę, która wymyka się jakimkolwiek ramom i stylistycznym schematom. To całkowicie autorska, bezkompromisowa wypowiedź dojrzałych muzyków.

Album opisuje zwykły tydzień z życia narratora, a kolejne piosenki noszą nazwę poszczególnych dni.

Zaczyna się od „Środy”. Powolne tempo, mające podkreślać melancholijny charakter dnia doskonale pasuje do zmęczonego wokalu Waglewskiego, który opisuje w artystyczny sposób zwykłe, codzienne czynności. Taka jest cała płyta. Wokalista w kolejnych utworach przywołuje scenki z życia, ale przepuszcza je przez swoją, artystyczną wrażliwość. Nad piosenkami unosi się non stop charakterystyczny „blue” klimat, magiczny spleen, który nie jest smutny, ani dołujący, raczej wprowadzający słuchacza w odmienne stany rzeczywistości.

„Czwartek” nabuzowany jest jazzowym klimatem i energią. Początek zaczynający się od wersu „Nie jest mi źle, jest raczej błogo, udało się wstać lepszą nogą…” pozornie pokazuje, że mamy do czynienia z banalną liryką, ale już następne słowa „zdarza się, że budzisz mnie w czwartym wymiarze”, tę zwyczajność przenoszą w sferę metafizyki.

„Piątek” podano w bardziej ożywczym tempie, przecież wtedy zaczyna się weekend, a człowiek jakby nabiera chęci do życia! Podmiot liryczny w tej piosence odrzuca negatywne strony życia i cieszy się bliskością drugiej, najbliższej sobie osoby, czerpiąc energię z ich realcji. Proste, podstawowe sprawy o których zapominamy… W tym utworze szczególnie wyróżniają się partie instrumentów smyczkowych.

„Sobota” teoretycznie jest najbardziej szalonym dniem tygodnia, ale nie dla narratora tej piosenki. W tym dniu dopada go zwątpienie: „wieczorami w sobotę czasami mnie mniej, jakaś obawa, że dzieje się źle, że zaczyna się coś co brzydko cuchnie, jakaś skucha czy mina i wybuchnie, wybuchnie obok nas…” Bardzo ciekawy podkład muzyczny z kapitalną kobiecą wokolaizą w końcówce, przywołuje duszną atmosferem rodem z filmu „Dziecko Resemary” Romana Polańskiego.

„Niedziela” pod względem muzycznym to jedyny numer na płycie w którym pojawia się klasyczne solo gitarowe o bluesowej prowenencji. Cały tekst został zbudowany wokół czynności „obserwacja śpiącej osoby” na którą mamy czas – oczywiście tylko w niedzielę!

„Poniedziałek” zaczyna się od uderzeń w kotły – przecież trzeba zrywać się do pracy. Potem jednak już nie jest tak dynamicznie. Waglewski śpiewa o człowieku wspominającego swoje „poprzednie”, „stare” życie z którego nie jest zadowolony. Cieszy się za to chwilą obecną, tym co ma teraz.

„Wtorek” to muzycznie chyba najbardziej zwyczajna kompozycja albumu. Utrzymana jest w  klimacie szeroko pojmowanego nurtu americana. Zwarta muzyka, po prostu piosenka, właściwie jedyna która nadaje się na listy przebojów. Wokalista przywołuje obraz człowieka, który musi położyć się spać bo musi następnego dnia wstać wcześnie rano. Pomiędzy wersami przemyca jednak ważne wyznanie podsumowujące całe życie.

Utwory trwają średnio po 7 minut dzięki czemu muzykowanie Voo Voo mogło przebiegać w sposób swobodny, nie ograniczany przez radiowy format krótkiego hita. Wojtek Waglewski obserwuje życie z perspektywy dojrzałego, doswiadczonego mężczyzny cieszącego się drobnymi niuansami składającymi się na życie. Nie ma tu „górnolotności”, patosu, niepotrzebnego zadęcia, za to fantastyczna minimalistyczna filozofia. Radość i wewnętrzne bogactwo narrator czerpie nie z „zasobów finansowych”, ale z dobrych relacji z najbliższą osobą. Tylko ona daje szczęście, które nie jest fatamorganą w czasach jednej wielkiej ułudy jakim jest współczesny świat.

 

Płytę CD kupisz na Voiceshop.pl

Bogusław Zajączkowski



POWRÓT


Facebook